Rozdział 3
-Nadia , co się stało- zapytał Paweł
-Paweł, a co Ty tutaj robisz ? Nie powinieneś być na treningu ?- w tym samym czasie powiedziała
-Dziś mam wolne, ale mniejsza z tym, co się stało ?
-Byłam u swojego chłopaka, byłego chłopaka no i on chciał dowodu mojej miłości i powiedział, że jeżeli sama nie ulegnę to weźmie to sobie siłą. Prosiłam, błagałam a on z całych sił mnie złapał i chciał to zrobić, ja go wtedy uderzyłam i uciekłam z jego domu i trafiłam tutaj- mówiła przez łzy
-Nadia nie płacz, jakoś wszystko się ułoży zobaczysz- niepewnie objął ją swoim ramieniem
Ona z całych sił wtuliła się w jego tors i płakała. Nie mogła opanować swoich emocji. Paweł siedział z nią i próbował ją jakoś pocieszyć.
-Paweł ja przepraszam
-Nadia nie masz za co przepraszać
-Mam, przepraszam za moje zachowanie nie chciałam żeby tak wyszło, jeszcze raz przeprasza- ponownie się rozpłakała
-Nadia, spokojnie, nie płacz już, ten głupek nie jest wart twoich łez- przytulił ją do siebie
-Dziękuję Ci za to wszystko- powiedziała
-Ale nie masz za co dziękować, chyba każdy by się tak zachował na moim miejscu
-Paweł , ja chciałam Cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie wobec Ciebie, nie chciałam być taka niemiła, nie to że Cię nie lubię ale jakoś nie za specjalnie lubię siatkarzy , sama nie wiem dlaczego, przepraszam , mam nadzieje że nie będziesz się na mnie gniewał ?
- Nie gniewam się na Ciebie, jest ok , ale mam nadzieję że twoje nastawienie do mnie i do innych siatkarzy się zmieni - mówił to z lekkim uśmiechem na twarzy
-Postaram się - powiedziała spoglądając mu w oczy , w których zauważyła radość , nie wiedział tylko dlaczego aż tak bardzo cieszył się na jej słowa
-Może masz ochotę iść ze mną do domu, Julka jest w domu na pewno teraz będzie Ci potrzebna , co Ty na to ?
-Z chęcią, ale ostatnio się z nią pokłóciłam i może ona nie chce mnie widzieć
-Na pewno tak nie jest, ona po prostu się martwi o Ciebie, chodź na pewno się ucieszy
-No dobrze, to chodźmy
Szliśmy około 20 minut, gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Przy Pawle czułam się bardzo dobrze, to znaczy tak normalnie, tak jak z najlepszym przyjacielem. Gdy dochodziliśmy już do domu Zatorskich ogarnęła mnie niepewność, czy dobrze robię idą do Julki, ale z drugiej strony była mi cholernie potrzebna.Weszłam do mieszkania i od razy skierowałam się do pokoju przyjaciółki.Zapukałam i usłyszałam bardzo ciche proszę
-cześć Julcia
-cześć- powiedziała oschle
-ja chciałam Ciebie bardzo przeprosić za to co ostatnio Ci powiedziałam, miałaś stu procentową racje- mówiąc to zaczęłam płakać
-hej Maleńka, co się stało ? Ten bydlak coś Ci zrobił ?
Zaczęłam opowiadać Julii wszystko od początku tak jak było, nie mogłam opanować łez, po każdym razie kiedy wypowiedziałam jego imię nie mogłam opanować jego łez.
-zabije tego bydlaka, no zabije - krzyczała Jula
-proszę nie rób nic głupiego -powiedziałam
-ale jak on mógł coś takiego zrobić ? przecież to był normalny człowiek, nigdy nie spodziewałam się po nim takich rzeczy - mówiła to już w większym spokojem Julka
-gdybym nie spotkała Pawła nie wiem co bym ze sobą zrobiła
-jakiego Pawła ? -dopytywała Julka
-jak to jakiego ? Twojego brata , to on mnie znalazł zapłakaną na ławce
-nie znałam go od takiej strony , jestem z niego dumna - mówiąc to wypięła pierś do przodu
- nic takiego wielkiego nie zrobił, tylko porozmawiał ze mną i to mi trochę pomogło
- oj już nie bądź taka skromna- powiedziała
-wiesz co Julka ja już będę się zbierała do domu, trochę się zasiedziałam , zobaczymy się jutro na uczelni
-no to do jutra, proszę Cię nie myśl dziś o tym palancie i nie płacz przez niego , on nie jest wart twoich łez
- nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła, dziękuję za wszystko
-cześć
-cześć - przytuliłam na pożegnanie przyjaciółkę i wyszłam
W drodze do wyjścia natknęłam się na nikogo innego niż na Pawła
-Paweł dziękuję Ci za wszystko ,nie wiem co by było ze mną gdyby nie Ty -przytuliłam go w ramach podziękowań
-nie ma za co Nadia na prawdę- powiedział z lekkim rumieńcem na twarzy Paweł
- oj nie bądź już taki skromny, ja już się zbieram do domu , to cześć i do kiedyś - na pożegnanie cmoknęłam go w policzek
-do kiedyś - powiedział cały czerwony Paweł
W drodze do domu miałam nawet dobry humor, nie myślałam w ogóle o tym palancie. W domu byłam około 22. Od razu poszłam pod pysznić i poszłam spać.
-Nadia , co się stało- zapytał Paweł
-Paweł, a co Ty tutaj robisz ? Nie powinieneś być na treningu ?- w tym samym czasie powiedziała
-Dziś mam wolne, ale mniejsza z tym, co się stało ?
-Byłam u swojego chłopaka, byłego chłopaka no i on chciał dowodu mojej miłości i powiedział, że jeżeli sama nie ulegnę to weźmie to sobie siłą. Prosiłam, błagałam a on z całych sił mnie złapał i chciał to zrobić, ja go wtedy uderzyłam i uciekłam z jego domu i trafiłam tutaj- mówiła przez łzy
-Nadia nie płacz, jakoś wszystko się ułoży zobaczysz- niepewnie objął ją swoim ramieniem
Ona z całych sił wtuliła się w jego tors i płakała. Nie mogła opanować swoich emocji. Paweł siedział z nią i próbował ją jakoś pocieszyć.
-Paweł ja przepraszam
-Nadia nie masz za co przepraszać
-Mam, przepraszam za moje zachowanie nie chciałam żeby tak wyszło, jeszcze raz przeprasza- ponownie się rozpłakała
-Nadia, spokojnie, nie płacz już, ten głupek nie jest wart twoich łez- przytulił ją do siebie
-Dziękuję Ci za to wszystko- powiedziała
-Ale nie masz za co dziękować, chyba każdy by się tak zachował na moim miejscu
-Paweł , ja chciałam Cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie wobec Ciebie, nie chciałam być taka niemiła, nie to że Cię nie lubię ale jakoś nie za specjalnie lubię siatkarzy , sama nie wiem dlaczego, przepraszam , mam nadzieje że nie będziesz się na mnie gniewał ?
- Nie gniewam się na Ciebie, jest ok , ale mam nadzieję że twoje nastawienie do mnie i do innych siatkarzy się zmieni - mówił to z lekkim uśmiechem na twarzy
-Postaram się - powiedziała spoglądając mu w oczy , w których zauważyła radość , nie wiedział tylko dlaczego aż tak bardzo cieszył się na jej słowa
-Może masz ochotę iść ze mną do domu, Julka jest w domu na pewno teraz będzie Ci potrzebna , co Ty na to ?
-Z chęcią, ale ostatnio się z nią pokłóciłam i może ona nie chce mnie widzieć
-Na pewno tak nie jest, ona po prostu się martwi o Ciebie, chodź na pewno się ucieszy
-No dobrze, to chodźmy
Szliśmy około 20 minut, gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Przy Pawle czułam się bardzo dobrze, to znaczy tak normalnie, tak jak z najlepszym przyjacielem. Gdy dochodziliśmy już do domu Zatorskich ogarnęła mnie niepewność, czy dobrze robię idą do Julki, ale z drugiej strony była mi cholernie potrzebna.Weszłam do mieszkania i od razy skierowałam się do pokoju przyjaciółki.Zapukałam i usłyszałam bardzo ciche proszę
-cześć Julcia
-cześć- powiedziała oschle
-ja chciałam Ciebie bardzo przeprosić za to co ostatnio Ci powiedziałam, miałaś stu procentową racje- mówiąc to zaczęłam płakać
-hej Maleńka, co się stało ? Ten bydlak coś Ci zrobił ?
Zaczęłam opowiadać Julii wszystko od początku tak jak było, nie mogłam opanować łez, po każdym razie kiedy wypowiedziałam jego imię nie mogłam opanować jego łez.
-zabije tego bydlaka, no zabije - krzyczała Jula
-proszę nie rób nic głupiego -powiedziałam
-ale jak on mógł coś takiego zrobić ? przecież to był normalny człowiek, nigdy nie spodziewałam się po nim takich rzeczy - mówiła to już w większym spokojem Julka
-gdybym nie spotkała Pawła nie wiem co bym ze sobą zrobiła
-jakiego Pawła ? -dopytywała Julka
-jak to jakiego ? Twojego brata , to on mnie znalazł zapłakaną na ławce
-nie znałam go od takiej strony , jestem z niego dumna - mówiąc to wypięła pierś do przodu
- nic takiego wielkiego nie zrobił, tylko porozmawiał ze mną i to mi trochę pomogło
- oj już nie bądź taka skromna- powiedziała
-wiesz co Julka ja już będę się zbierała do domu, trochę się zasiedziałam , zobaczymy się jutro na uczelni
-no to do jutra, proszę Cię nie myśl dziś o tym palancie i nie płacz przez niego , on nie jest wart twoich łez
- nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła, dziękuję za wszystko
-cześć
-cześć - przytuliłam na pożegnanie przyjaciółkę i wyszłam
W drodze do wyjścia natknęłam się na nikogo innego niż na Pawła
-Paweł dziękuję Ci za wszystko ,nie wiem co by było ze mną gdyby nie Ty -przytuliłam go w ramach podziękowań
-nie ma za co Nadia na prawdę- powiedział z lekkim rumieńcem na twarzy Paweł
- oj nie bądź już taki skromny, ja już się zbieram do domu , to cześć i do kiedyś - na pożegnanie cmoknęłam go w policzek
-do kiedyś - powiedział cały czerwony Paweł
W drodze do domu miałam nawet dobry humor, nie myślałam w ogóle o tym palancie. W domu byłam około 22. Od razu poszłam pod pysznić i poszłam spać.
i bardzo dobrze, że Nadia zakończyła związek z Krzyśkiem. Pawełek jest dla niej bardziej odpowiednim kandydatem także czekam na więcej :))
OdpowiedzUsuńFajny i czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowy rozdział w wolnej chwili
http://peryferiesiatkarskie.blog.pl/2013/05/16/rozdzial-46-wspomnienia-i-niepopelniony-blad/