poniedziałek, 29 kwietnia 2013

III

Rozdział 2


Kolejne dni mijały tak samo , podobne sny w których główną rolę odgrywał nie kto inny niż Dziku
.Już sama nie wiem co mam o tym myśleć.
 Mam chłopaka, kocham go, ale od czasu kiedy Michał zaczął pojawiać się w moich snach , tak wiem sny to niby odzwierciedlenie naszych myśli (tylko że ja w ogóle o nim nie myślę), to moje uczucia względem Krzyśka stopniowo zaczęły się zmieniać.
Zachowuje się jak jakaś małolata, która sama nie wie czego chce.

W środę zrobiłam sobie dzień wolnego od uczelni i postanowiłam spotkać się z Krzyśkiem.
 Jestem z Krzyśkiem już od 3 lat, poznaliśmy się w liceum, chodziliśmy do jednej szkoły, ja chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym , a mój chłopak o profilu humanistycznym, później poszliśmy na tę samą uczelnię tylko na inne kierunki, ja poszłam na fizjoterapeutę gdzie poznałam moją przyjaciółkę Julkę Zet, a Krzysiek na dziennikarza sportowego.
Było około 12, spotkaliśmy się w parku. Po trzech latach bycia ze sobą, Krzysiek nic się nie zmienił, był zabawny, trochę nadopiekuńczy, ale to podobało mi się i to nawet bardzo,kochałam go całą sobą.
Mimo, że już jesteśmy razem jeszcze nigdy tego nie robiliśmy, Krzysiek już kilka razy napierał na to żebyśmy to zrobili, jednak ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Kilka razy przeszło mi przez myśl,że on jest ze mną tylko po to, żeby to zrobić, ale to tylko moje głupie myślenie. Po 4 godzinach spędzonych na świeżym powietrzu Krzysiek zaprosił mnie do siebie. Odkąd zaczęliśmy studiować, rodzice Krzyśka kupili mu mieszkanie, było bardzo duże bo miało 3 bardzo duże pokoje ,salon, dwie łazienki, przestrzenną kuchnię. Kilka razy zdarzyło mi się zostać u niego na noc, jednak za każdym razem spałam w oddzielnym pokoju.

-kochanie zostaniesz dziś ze mną ?- zapytał Krzysiek

-przepraszam Cię, ale dziś nie zostanę bo obiecałam mamie że jak wrócę to porozmawiamy sobie

-kolejny raz już nie chcesz zostać u mnie, jesteśmy ze sobą 3 lata, nawet tego jeszcze nie robiliśmy, czy Ty myślisz że ja będę czekał w nieskończoność ?

-o co Tobie teraz chodzi? Jestem z Tobą tylko dlatego, bo chcesz się ze mną przespać tak ?

-Kochanie to nie tak, źle mnie zrozumiałaś

-Chyba jednak dobrze Cię zrozumiałam-w tym momencie Krzysiek mocno chwycił ją za ramię

-Puszczaj mnie, nie chcę już tu być, mam Cie dość

-Ty głupia idiotko, co Ty sobie myślałaś że taki ktoś jak ja będzie cały czas czekał na Ciebie ? Przez te 3 lata nawet nie wiem ile panienek zaliczyłem

- nie masz prawa tak do mnie mówić , nie jestem twoją zabawką, żegnam- krzyczała poprzez łzy

-jeszcze z Tobą głupia lalo nie skończyłem, gdzie się wybierasz ?- dogonił ją i pociągnął do tyłu za włosy

-wypuść mnie stąd! -krzyczała

-wyjdziesz stąd pod warunkiem że dasz mi to na co tak długo czekam

 Nadia z całej siły kopnęła go w kroczę i bardzo szybko uciekła z jego domu. Biegła przed siebie, po kilkunastu minutach ustała i zorientowała się że jest bezpieczna. Zapłakana usiadła na pobliskiej ławce i płakała bardzo głośno, nie zważała na to że chodzą ludzie miała wszystko gdzieś.  Po chwili poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu, gdy spojrzała w górę nie mogła uwierzyć własnym oczom, co on mógł robić w parku, przecież on w tym momencie powinien być w innym miejscu.