niedziela, 12 maja 2013

IV

Rozdział 3


-Nadia , co się stało- zapytał Paweł

-Paweł, a co Ty tutaj robisz ? Nie powinieneś być na treningu ?- w tym samym czasie powiedziała

-Dziś mam wolne, ale mniejsza z tym, co się stało ?

-Byłam u swojego chłopaka, byłego chłopaka no i on chciał dowodu mojej miłości i powiedział, że jeżeli sama nie ulegnę to weźmie to sobie siłą. Prosiłam, błagałam a on z całych sił mnie złapał i chciał to zrobić, ja go wtedy uderzyłam i uciekłam z jego domu i trafiłam tutaj- mówiła przez łzy

-Nadia nie płacz, jakoś wszystko się ułoży zobaczysz- niepewnie objął ją swoim ramieniem

Ona z całych sił wtuliła się w jego tors i płakała. Nie mogła opanować swoich emocji. Paweł siedział z nią i próbował ją jakoś pocieszyć.

-Paweł ja przepraszam

-Nadia nie masz za co przepraszać

-Mam, przepraszam za moje zachowanie nie chciałam żeby tak wyszło, jeszcze raz przeprasza- ponownie się rozpłakała

-Nadia, spokojnie, nie płacz już, ten głupek nie jest wart twoich łez- przytulił ją do siebie

-Dziękuję Ci za to wszystko- powiedziała

-Ale nie masz za co dziękować, chyba każdy by się tak zachował na moim miejscu

-Paweł , ja chciałam Cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie wobec Ciebie, nie chciałam być taka niemiła, nie to że Cię nie lubię ale jakoś nie za specjalnie lubię siatkarzy , sama nie wiem dlaczego, przepraszam , mam nadzieje że nie będziesz się na mnie gniewał ?

- Nie gniewam się na Ciebie, jest ok , ale mam nadzieję że twoje nastawienie do mnie i do innych siatkarzy się zmieni - mówił to z lekkim uśmiechem na twarzy

-Postaram się - powiedziała spoglądając mu w oczy , w których zauważyła radość , nie wiedział tylko dlaczego aż tak bardzo cieszył się na jej słowa

-Może masz ochotę iść ze mną do domu, Julka jest w domu na pewno teraz będzie Ci potrzebna , co Ty na to ?

-Z chęcią, ale ostatnio się z nią pokłóciłam i może ona nie chce mnie widzieć

-Na pewno tak nie jest, ona po prostu się  martwi o Ciebie, chodź na pewno się ucieszy

-No dobrze, to chodźmy  

Szliśmy około 20 minut, gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Przy Pawle czułam się bardzo dobrze, to znaczy tak normalnie, tak jak z najlepszym przyjacielem. Gdy dochodziliśmy już do domu Zatorskich ogarnęła mnie niepewność, czy dobrze robię idą do Julki, ale z drugiej strony była mi cholernie potrzebna.Weszłam do mieszkania i od razy skierowałam się do pokoju przyjaciółki.Zapukałam i usłyszałam bardzo ciche proszę

-cześć Julcia

-cześć- powiedziała oschle

-ja chciałam Ciebie bardzo przeprosić za to co ostatnio Ci powiedziałam, miałaś  stu procentową racje-  mówiąc to zaczęłam płakać

-hej Maleńka, co się stało ? Ten bydlak coś Ci zrobił  ?

 Zaczęłam opowiadać Julii wszystko od początku tak jak było, nie mogłam opanować łez, po każdym razie kiedy wypowiedziałam jego imię nie mogłam opanować jego łez.

-zabije tego bydlaka, no zabije - krzyczała Jula

-proszę nie rób nic głupiego -powiedziałam

-ale jak on mógł coś takiego zrobić ? przecież to był normalny człowiek, nigdy nie spodziewałam się po nim takich rzeczy - mówiła to już w większym spokojem Julka

-gdybym nie spotkała Pawła nie wiem co bym ze sobą zrobiła

-jakiego Pawła ? -dopytywała Julka

-jak to jakiego ? Twojego brata , to on mnie znalazł zapłakaną na ławce

-nie znałam go od takiej strony , jestem z niego dumna - mówiąc to wypięła pierś do przodu

- nic takiego wielkiego nie zrobił, tylko porozmawiał ze mną i to mi trochę pomogło

 - oj już nie bądź taka skromna- powiedziała

-wiesz co Julka ja już będę się zbierała do domu, trochę się zasiedziałam , zobaczymy się jutro na uczelni

-no to do jutra, proszę Cię nie myśl dziś o tym palancie i nie płacz przez niego , on nie jest wart twoich łez

- nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła, dziękuję za wszystko

-cześć

-cześć - przytuliłam na pożegnanie przyjaciółkę i wyszłam

W drodze do wyjścia natknęłam się na nikogo innego niż na Pawła

-Paweł dziękuję Ci za wszystko ,nie wiem co by było ze mną gdyby nie Ty -przytuliłam go w ramach podziękowań

-nie ma za co Nadia na prawdę- powiedział z lekkim rumieńcem na twarzy Paweł

- oj nie bądź już taki skromny, ja już się zbieram do domu , to cześć i do kiedyś - na pożegnanie cmoknęłam go w policzek

-do kiedyś - powiedział cały czerwony Paweł

W drodze do domu miałam nawet dobry humor, nie myślałam w ogóle o tym palancie. W domu byłam około 22. Od razu poszłam pod pysznić i poszłam spać. 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

III

Rozdział 2


Kolejne dni mijały tak samo , podobne sny w których główną rolę odgrywał nie kto inny niż Dziku
.Już sama nie wiem co mam o tym myśleć.
 Mam chłopaka, kocham go, ale od czasu kiedy Michał zaczął pojawiać się w moich snach , tak wiem sny to niby odzwierciedlenie naszych myśli (tylko że ja w ogóle o nim nie myślę), to moje uczucia względem Krzyśka stopniowo zaczęły się zmieniać.
Zachowuje się jak jakaś małolata, która sama nie wie czego chce.

W środę zrobiłam sobie dzień wolnego od uczelni i postanowiłam spotkać się z Krzyśkiem.
 Jestem z Krzyśkiem już od 3 lat, poznaliśmy się w liceum, chodziliśmy do jednej szkoły, ja chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym , a mój chłopak o profilu humanistycznym, później poszliśmy na tę samą uczelnię tylko na inne kierunki, ja poszłam na fizjoterapeutę gdzie poznałam moją przyjaciółkę Julkę Zet, a Krzysiek na dziennikarza sportowego.
Było około 12, spotkaliśmy się w parku. Po trzech latach bycia ze sobą, Krzysiek nic się nie zmienił, był zabawny, trochę nadopiekuńczy, ale to podobało mi się i to nawet bardzo,kochałam go całą sobą.
Mimo, że już jesteśmy razem jeszcze nigdy tego nie robiliśmy, Krzysiek już kilka razy napierał na to żebyśmy to zrobili, jednak ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Kilka razy przeszło mi przez myśl,że on jest ze mną tylko po to, żeby to zrobić, ale to tylko moje głupie myślenie. Po 4 godzinach spędzonych na świeżym powietrzu Krzysiek zaprosił mnie do siebie. Odkąd zaczęliśmy studiować, rodzice Krzyśka kupili mu mieszkanie, było bardzo duże bo miało 3 bardzo duże pokoje ,salon, dwie łazienki, przestrzenną kuchnię. Kilka razy zdarzyło mi się zostać u niego na noc, jednak za każdym razem spałam w oddzielnym pokoju.

-kochanie zostaniesz dziś ze mną ?- zapytał Krzysiek

-przepraszam Cię, ale dziś nie zostanę bo obiecałam mamie że jak wrócę to porozmawiamy sobie

-kolejny raz już nie chcesz zostać u mnie, jesteśmy ze sobą 3 lata, nawet tego jeszcze nie robiliśmy, czy Ty myślisz że ja będę czekał w nieskończoność ?

-o co Tobie teraz chodzi? Jestem z Tobą tylko dlatego, bo chcesz się ze mną przespać tak ?

-Kochanie to nie tak, źle mnie zrozumiałaś

-Chyba jednak dobrze Cię zrozumiałam-w tym momencie Krzysiek mocno chwycił ją za ramię

-Puszczaj mnie, nie chcę już tu być, mam Cie dość

-Ty głupia idiotko, co Ty sobie myślałaś że taki ktoś jak ja będzie cały czas czekał na Ciebie ? Przez te 3 lata nawet nie wiem ile panienek zaliczyłem

- nie masz prawa tak do mnie mówić , nie jestem twoją zabawką, żegnam- krzyczała poprzez łzy

-jeszcze z Tobą głupia lalo nie skończyłem, gdzie się wybierasz ?- dogonił ją i pociągnął do tyłu za włosy

-wypuść mnie stąd! -krzyczała

-wyjdziesz stąd pod warunkiem że dasz mi to na co tak długo czekam

 Nadia z całej siły kopnęła go w kroczę i bardzo szybko uciekła z jego domu. Biegła przed siebie, po kilkunastu minutach ustała i zorientowała się że jest bezpieczna. Zapłakana usiadła na pobliskiej ławce i płakała bardzo głośno, nie zważała na to że chodzą ludzie miała wszystko gdzieś.  Po chwili poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu, gdy spojrzała w górę nie mogła uwierzyć własnym oczom, co on mógł robić w parku, przecież on w tym momencie powinien być w innym miejscu.

sobota, 5 stycznia 2013

II





 Rozdział 1

Tak jak mama prosiła powoli zaczęłam się zmieniać, zaczęłam zachowywać się jak na dziewczynę w moim wieku przystało. Wszystko co robiłam dotychczas, czyli szkoła, siłownia, pomoc w domu, dawanie korepetycji innym, nauka języków obcych, to wszystko starałam się robić nie w 100%  ale ze zdwojoną siłą. Dni do moich urodzin zbliżały się wielkimi krokami, chciałam swoje 20 urodziny wyprawić w gronie wszystkich moich bliskich. Moja przyjaciółka Julka Zatorska, tak ta Zatorska, siostra naszego reprezentacyjnego Libero. Jako że Julka była jego siostrą znała prawie wszystkich siatkarzy i chciała żebym i ja ich poznała jednak moje podejście było do tego obojętne, ale za każdym razem jak tylko nadawała się do tego okazja to bałam się tego spotkania, unikałam ich jak tylko mogłam. Julka obiecała, że pomoże mi w przygotowaniach do urodzin, wraz z moją mamą zadeklarowały, że całe przyjęcie zorganizują, ucieszyłam się bo było mi to na rękę, przy moim napiętym grafiku jakim postanowiłam sobie zrobić nigdy samej nie zdołałabym wyprawić urodzin. Tego wieczora znów nawiedził mnie Michał Kubiak. Sama nie wiem dlaczego to on mi się śnił, nie oszukujmy się jest bardzo atrakcyjny, jednak ja nie gustuję w zajętych mężczyznach.

Misiek zadzwonił do mnie z zapytaniem czy nie mam ochoty się z nim spotkać. Nie mogłam mu odmówić, w jego głosie słyszałam takie przekonanie do tego i nie mogłam się oprzeć. Poprosił mnie abym ubrała się inaczej niż zwykle czyli bardziej odświętnie, chciałam się dowiedzieć dlaczego, ponieważ byłam zdziwiona, jednak nie chciał mi zdradzić, powiedział, że to będzie niespodzianka. Umówiliśmy się na godzinę 18 pod restauracją „Sheraton”. Nie miałam pojęcia co on knuje, postanowiłam jednak o tym nie myśleć. Zbliżała się godzina 15, gdy zaczęłam się szykować uświadomiłam sobie, że nie mam co na siebie włożyć. Szybko wskoczyłam w luźny strój i pojechałam do najbliższego centrum handlowego. Po godzinie poszukiwań nic nie mogłam znaleźć, jednak przypomniałam sobie, że nie odwiedziłam jeszcze jednego sklepu. Szybko pognałam do niego i nie zważając na ludzi szperałam po całym sklepie. Nagle moim oczom ukazała się śliczna sukienka koloru miętowo-czarnego. Góra tej sukienki była na cienkich ramiączkach z wielkim wycięciem na plecach, od razu wzięłam to cudeńko i poszłam do przymierzalni. Byłam pełna obaw, że nie będzie na mnie pasowała bo nie mam zniewalającej figury i moje niedoskonałości było widać gołym okiem, jednak po chwili spoglądając lustro nie mogłam się na siebie napatrzeć. Nie zważając na jej cenę kupiłam ją. Z butami nie było żadnego problemu, bo kochałam się w szpilkach i miałam ich bardzo dużo. .Opuszczając centrum handlowe była godzina 17, jeszcze musiałam zrobić sobie makijaż, postawiłam na naturalność. Było 20 minut do 18 gdy zadzwonił do mnie telefon, był to nie kto inny tylko Michał. Pytał się czy jestem gotowa i czy mam ochotę z nim pojechać, oczywiście zgodziłam się. Po 15 minutach drogi byliśmy na miejscu. Moje oczy przybrały kształt pięciozłotówek, nigdy nie widziałam piękniejszego miejsca. Wchodząc do środka przywitał nas bardzo miły pan, który wskazał nam nasz stolik, który znajdował się na końcu sali przy oknie, mieliśmy najpiękniejszy widok, na tamtejsze krajobrazy. Podszedł do nas kelner i złożyliśmy nasze zamówienie, kiedy czekaliśmy na nasze danie była napięta atmosfera, ani ja ani Michał nie wiedzieliśmy o czy rozmawiać. Z tej niezręcznej ciszy wyrwał nas kelner, który przyniósł nam nasze zamówienie, zaczęliśmy jeść. Gdy już skończyliśmy Michał zapytał się czy mi smakowało, odpowiedziałam mu, że było przepyszne.
-Michał, dziękuję za zaproszenie-powiedziałam
-Ależ nie ma za co, a tak poza tym ślicznie dziś wyglądasz, przepraszam, że tak późno to mówię, ale nie mogłem się na Ciebie napatrzeć
-Dziękuję-zaczerwieniłam się, Michał czy mógłbyś mi powiedzieć, dlaczego mnie tu zaprosiłeś ?
(niezręczna cisza)
-Bo wiesz Nadia od dłuższego czasu chciałem Ci to powiedzieć-po powiedzeniu tego zatrzymał się na dłuższą chwilę
-Co takiego chciałeś mi powiedzieć ?
-No bo ja…

Nagle w tle słychać rozbrzmiewanie się budzika
-Nie! To nie może być prawda!- powiedziałam sama do siebie, dlaczego znów śnił mi się Michał, i nie wiem o co mu chodziło.
Wstałam z łóżka i poszłam szykować się do szkoły, ubrałam się w ciemne rurki, bokserkę na to sweterek i do tego vansy. Po wykonaniu porannej toalety, po ubraniu się zjadłam szybkie śniadanie i poszłam do szkoły. Julka zachorowała i cały dzień w szkole się nudziłam. Po zakończeniu lekcji postanowiłam ja odwiedzić, jak na moje nieszczęście okazało się, że Paweł jest w domu, postanowiłam, że będę go omijała szerokim łukiem, jednak nie dałam rady, podszedł do mnie.
 -Cześć, jestem Paweł, brat Julki
-Hej jestem Nadia jej najlepsza przyjaciółka, miło mi Cię poznać
-Mi Ciebie również, może kiedyś wpadniesz razem z Julką na nasz mecz , załatwiłbym Julce i Tobie wejściówki, co Ty na to ?
-Dziękuję za zaproszenie, ale nie wiem czy skorzystam
-Dlaczego ? Zobaczysz jak jest na meczu, poczujesz tą atmosferę, a na koniec zapoznam Cię z moimi kolegami z zespołu
-Może innym razem
-No dobrze to nie będę naciskał, jeżeli będziesz chciała to tu masz mój numer telefonu i dzwoń, a ja postaram się coś wymyślić
-No dobrze, to dziękuję, czy Julka jest u siebie ?
-Powinna być, to już Ciebie nie zatrzymuje
Niepewnie weszłam do pokoju Julki , nie było jej tam, ,postanowiłam więc że do niej zadzwonię, bo nie będę szukała jej jak głupia po całym domu, nie chciałam natknąć się na Pawła. Po kilku sygnałach odebrała.
 -Hej Nadia, co się stało ? 
-Hej nic się nie stało, chciałam Ci zrobić niespodziankę i jestem u Ciebie w domu ale jakoś nie ma Cię w nim, gdzie Ty się podziewasz? 
-Ty u mnie ? A kto Cię do domu wpuścił , po co ja w ogóle pytam idź do mnie do pokoju, chyba znasz drogę, za chwilkę przyjdę z gorącą herbatą.
Znów niepewnie  weszłam do jej pokoju i rozsiadłam się w wielkim fotelu, nie minęły 3 minuty a Julka była już w pokoju z ciepłym napojem. Rozmawiałyśmy o tym co dziś było na uczelni, jak nasze gołąbki z naszego kierunku się zachowywały,niby byli dorośli a zachowywali się jak jakieś dziesięciolatki, które przeżywają swoją pierwszą miłość. Po chwili zmieniłyśmy temat i zaczęłyśmy rozmawiać o siatkarzach
-Nadia, a kto Ciebie w ogóle wpuścił do mojego domu ? 
-Paweł
-Poznałaś mojego braciszka ? No i jak opowiadaj, o czym rozmawialiście? 
-O niczym, zapraszam mnie na mecz, jednak odmówiłam, to zostawił mi swój numer, gdybym zmieniła zdanie
-No to wpadłaś Pawełkowi w oko- powiedziała uradowana
-  Zdaje Ci się- odpowiedziałam
-Mój braciszek nie daje ot tak numeru telefony obcym osobom, także musi być coś na rzeczy
-Przecież wiesz że mam Krzyśka i go kocham, nie mogłabym tak z dnia na dzień go zostawić dla kogoś innego
-Ja w ogóle Ciebie nie rozumiem, jak możesz z nim być ,on jest dupkiem zapatrzonym w siebie,on Ciebie nawet nie kocha  nie widzisz tego ? 
-Nie prawda, on mnie kocha, powtarza mi to na każdym kroku
-Powtarza to bo wie, że chcesz to słyszeć, on jest z Tobą tylko dlatego, że jesteś ładna i nic poza tym go z Tobie nie trzyma, zobaczysz prędzej czy później i tak Cię zostawi, bo znajdzie sobie kogoś innego, żeby nie było później, że nie ostrzegałam
-Wiesz co nie mam zamiaru tego wysłuchiwać, cześć zobaczymy się jak wyzdrowiejesz,-powiedziałam wściekła i wychodząc trzasnęłam drzwiami jej pokoju.
- Muszę to sobie wszystko przemyśleć- powiedziałam sama do siebie
Nagle przede mną pojawił się brat Julki 
-Już wychodzisz ?
-Tak, muszę załatwić coś jeszcze na mieście- skłamałam, nie chciałam z nim rozmawiać, nie chciałam powiedzieć czegoś głupiego
-To znów nie będę Ciebie zatrzymywał, czekam na telefon i do zobaczenia
-Cześć- powiedziałam wychodząc z mieszkania Zatorskich

__________________________________________________________________________________

Cześć miał być we wtorek, jest dzisiaj bo miałam troszkę więcej wolnego czasu. Mam nadzieję, że wyszedł dobrze :D  Kolejny postaram się dodać w przyszłym tygodniu

wtorek, 1 stycznia 2013

I

Prolog


Ciepły, piękny słoneczny poranek. Promienie słońca wpadające do pokoju budzą mnie. Patrzę na zegarek a tam 11:30, kurcze zapomniałam nastawić budzika, przecież o 12 mam spotkanie z Michałem, mam tylko 30 minut nie zdążę. Napisałam mu sms-a że mogę mieć lekkie opóźnienie. Szybko wstałam i zaczęłam przygotowywać się do naszego spotkania. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, zjadłam szybkie śniadanie i poszłam w stronę parku tam, gdzie miał czekać na mnie Michał. Po 10 minutach drogi byłam już na miejscu. Michał czekał na mnie przy fontannie z piękną czerwoną różą w dłoni. Podszedł, dał buziaka w policzek na powitanie  i wręczył mi kwiatka. Z zawstydzenia zrobiłam się cała czerwona.
-Nadia, wstawaj-usłyszała
-mamo nie teraz
-masz natychmiast wstawać !
-mamo, właśnie mam najpiękniejszy sen w sowim życiu , czy mogłabyś mi nie przeszkadzać
-czy Ty już do końca zgłupiałaś ? Masz 19 lat a zachowujesz się jak mała rozkapryszona dziewczynka która chce za wszelką cenę dostać lizaka w supermarkecie.
-ale mamo- zrobiła oburzoną minę
-nie ma żadnego ale masz już wstać i zacząć szykować się do szkoły
Jako ktoś może mnie budzić w takim momencie-pomyślała wściekła Nadia. Dlaczego to właśnie mi przerywa się takie magiczne sny, chyba nikt nie ma większego pecha niż ona.
-no dobra już wstaję- powiedziała zdenerwowana
-córeczko zmień swoje zachowanie, bo możesz pożegnać się z prezentem urodzinowym
-jakim prezentem, o czym ty mówisz?
-to jest niespodzianka, nie naciskaj bo i tak Ci nie powiem co to takiego, tak jak już powiedziałam zmień swoje nastawienie
________________________________________________________________________________

Cześć , to taki krótki wstęp do mojego opowiadania, nie napisałam głównych bohaterów bo sama jeszcze nie wiem kto będzie miał taki "zaszczyt" bycia w moim blogu. Posty będę starała się dodawać raz na tydzień, jeżeli będę miała więcej pomysłów to postaram się częściej. A może Wy mi powiecie kogo chcielibyście mieć jako głównego bohatera ? Pozdrawiam, Enate